Zanosi się, że obiecana kontynuacja wpisu Trening personalny, czy warto? doczekała się właśnie realizacji. Trwało to prawie osiem miesięcy ale słowo to słowo. No dobra, zatem do dzieła:

Jak długo i jak często?

Jak wspominałem w pierwszej części, swoją przygodę z treningami personalnymi rozpocząłem w styczniu 2016 roku. Zakończyła się ona po trzech miesiącach i liczyła od trzech do czterech spotkań tygodniowo po około 1.5 godziny. Co warte podkreślenia, warunki umowy, czyli 5 zł per trening nigdy nie uległy zmianie. Promocja obowiązywała tylko szczęśliwych posiadaczy kart OK System!

Co się zmieniło?

Z czasem coraz trudniej było mi dograć termin, który pasowałby zarówno mnie jak i trenerowi. Nie chcąc poświęcać całego wolnego popołudnia, na siłownię przychodziłem bez wcześniej ustalonej godziny wykonując trening bazując na wyuczonych ćwiczeniach. W pewnym momencie dał o sobie znać brak dyscypliny. Kiedy brakuje przysłowiowego bata z reguły coraz częściej się odpuszcza i robi mniej, lżej i niedokładniej. Jestem tego doskonałym przykładem. Przez ostatni miesiąc właściwie mijałem się z trenerem, który pochłonięty dodatkowymi obowiązkami przychodził na siłownię, kiedy ja z niej wychodziłem. Nawet jeśli zgrywaliśmy się w czasie to on każdorazowo ćwiczył, obserwował i podpowiadał kilku osobom naraz. Finalnie doszedłem do wniosku, że taki sam trening jestem w stanie robić na każdej siłowni, do której nie będę musiał dojeżdżać i tracić czasu stojąc w korkach. Myliłem się…

Dieta

W pierwszej części napisałem, że „plan dnia stanowi dieta, a właściwie zestaw zupełnie nowych nawyków żywieniowych, które – z pewnymi odstępstwami – mogą śmiało towarzyszyć mi przez całe życie zapewniając odpowiedni poziom pozytywnej energii„. Prawda była taka, że bardzo rzadko pozwalałem sobie na te „wspomniane odstępstwa”. Na widok ryżu i kurczaka zaczęło robić mi się niedobrze bo ile kurwa można jeść to samo??? Myślę, że zamiast porcjowania, dokładnego ważenia, przyprawiania, mrożenia, smażenia i gotowania cały czas tego samego powinienem zainwestować w katering dietetyczny. Najprawdopodobniej uniknąłbym szybkiego efektu znudzenia jedzeniem. To już jednak temat na inny wpis…

Efekty!

Jako, że niespecjalnie lubię strzelać sobie selfie przed siłownianym lustrem nie dysponuję dowodami, które jednoznacznie dałyby wyraz efektom jakie osiągnąłem. A uwierzcie, że mimo niedociągnięć efekty były. Mięśnie nabrały dużo bardziej atletycznych kształtów, przyszła siła, kondycja i lepsze samopoczucie. Problem w tym wszystkim był taki, że ja chyba nie do końca tego właśnie oczekiwałem. Refleksja przyszła, kiedy koszule zaczęły robić się zbyt ciasne i to nie bynajmniej z powodu dużego brzucha. Tego typu rozterki doprowadziły do faktu, że zrezygnowałem!

Czy było warto?

Przeważnie treningi personalne to nie jest tania sprawa. Mało kogo stać, żeby przeznaczać kilkaset złotych miesięcznie na indywidualne spotkania na siłowni. Do tego dochodzi odpowiednia zbilansowana dieta, robienie zakupów i stanie przy garach. Trzeba być cholernie zdyscyplinowanym, żeby trzymać się tego wszystkiego i dodatkowo opierać się codziennym pokusom. Ja – korzystając z promocji – mogłem sobie na taki finansowy eksperyment pozwolić i chociaż z dietą i gotowaniem było różnie wiek metaboliczny zredukowałem z 42 do 25 lat. To wszystko sprawia, że niczego absolutnie nie żałuję. Powiem więcej, będę na bieżąco śledził aktualności i jeśli trafi się podobna możliwość z pewnością do tego powrócę. Tym razem jednak już lepiej przygotowany z konkretnie wyznaczonym celem i wizją swojego przyszłego ja, swojej przyszłej, nowej sylwetki. Zanim to nastąpi zdecydowałem, że lepszym wyjściem będzie większa ilość aerobów, która na stałe wpisała się w mój tygodniowy grafik. Muszę Wam powiedzieć, że chyba pokochałem grę w squasha. Powoli też przepraszam się z bieganiem i pokonuję coraz dłuższe dystanse bez uczucia wypadających z braku kondycji płuc. Trzymajcie się!

 

Jeśli spodobał Ci się powyższy wpis możesz dać mi o tym znać i zamiast klasycznego lajka kliknąć ikonkę serduszka umieszczoną na zdjęciu zaraz obok tytułu 🙂 Możesz też zostawić komentarz lub polubić stronę na dłużej, a może i na zawsze!

Previous post

Polskie imperium, czyli recenzja jedyna w swoim rodzaju

Next post

Typy kobiet, które masz szansę spotkać na portalu erotycznym

The Author

Filip

Filip

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.