Dałem się nabrać! Przyznaję! Kilka pieprzonych manipulacyjnych zdań uśpiło moją czujność i jednocześnie uszczupliło portfel. Nie była to duża kwota aczkolwiek poczucie bycia zrobionym w konia boli tak samo za każdym razem. Krótko mówiąc zapłaciłem za coś co wujek google rozdaje za darmo i nawet zbytnio nie trzeba się gimnastykować, żeby to zdobyć. Eksperckie blogi, profesjonalne firmowe wpisy oraz video na youtubowych kanałach to doskonałe i często wystarczające źródło wiedzy. Opowiem Wam jak to było, żeby wspólnie zrozumieć ideę tego typu działań oraz przestrzec Was przed samozwańczymi pseudo-ekspertami.

E-book, bo to nawet nie było szkolenie miał za zadanie przyciągnąć uwagę większej ilości czytelników bloga i co więcej zatrzymać ich już na zawsze. Z mojego skromnego doświadczenia wiem, że takie stwierdzenie powinno już zapalić ostrzegawczą lampkę w mojej głowie. Większość ludzi z natury jest jak błyskawice. Trafiają na wpis, uzyskują potrzebną wiedzę i nigdy już w to samo miejsce nie wracają.

Historia Pana Sprzedawcy

„Co roku kupuję i uczestniczę w kursach z marketingu i rozwoju osobistego”. „Dzięki wskazówkom zdobytym na tego typu szkoleniach jestem w stanie tworzyć teksty, które są warte grube tysiące!”. „Dzisiaj Ty nauczysz się jak je tworzyć”. To niewiarygodne, że można nabrać się na coś takiego. Skoro „warte grube tysiące” dlaczego nie zarabiasz na nich „grubych tysięcy”, a sprzedajesz mi tą – gówno wartą – wiedzę za marne grosze? Aaa już wiem dlaczego, przecież kochasz ludzi i lubisz dzielić się z nimi zdobytą wiedzą. Dlaczego zatem nie robisz tego w czynie społecznym? Szkoda, że nie zadałem sobie tego pytania przed kliknięciem „zapłać PayPal” …

Co ode mnie otrzymasz?

Rzecz jasna gotową instrukcję pisania artykułów, które czytelnicy chłonąć będą z podziwem i zachwytem. „Dowiesz się o czym pisać, aby ludzie odwiedzający Twoją stronę nie mogli jej opuścić dopóki nie przeczytają ostatniego zdania”.

Ale to nie wszystko!

No tak … zawsze musi być jakieś „ale”, które finalnie podkręca inspirację dając krótkotrwałego kopa, który powoduje, że właśnie połknąłeś haczyk … właściwie to tym razem ja go połknąłem. „Tylko dzisiaj i specjalnie dla Ciebie przygotowałem 2 bonusy, które dostaniesz … a jakże, totalnie za darmo”. Kurwa, kiedy teraz to czytam to jakbym słyszał nieśmiertelnego spikera z telezakupów mango.

Ile to kosztuje, czyli najlepsze na końcu

„Posłuchaj, tego typu szkolenia sprzedawane są po kilka tysięcy złotych! Mógłbym przecież wynająć salę i przez dwa dni uczyć Cię jak tworzyć treści, które są rozchwytywane przez publikę”. „Najtaniej kosztowało by to 500zł„. „Ale przecież się znamy … i chyba lubimy, dlatego specjalnie dla Ciebie i tylko dzisiaj cena to … (ten fakt zachowam dla siebie).

10%

Ok kochani, zbliżając się do końca to produkt oczywiście otrzymałem natychmiast po wykonaniu przelewu – to standardowa procedura. Były to niespełna dwie strony A4 jakiegoś tekstu, który jak wspominałem w pierwszym akapicie do niczego specjalnie mi się nie przydał. Co więcej, nie było to nic ponadto o czym już wielokrotnie czytałem. Swoją drogą nie wiem jakim cudem typ chciał opowiadać o tym przez dwa dni na standardowym szkoleniu. Może mówi wolno i dokładnie, a w razie czego powtarza. Mam nadzieję, że poznaliście schemat, który funkcjonuje na rynku tego typu e-produktów i e-szkoleń od wielu lat. W większości branż wszystko wygląda bardzo podobnie. Od jakiegoś już czasu twierdzę, że tego typu produkty wnoszą nie więcej niż 10% wartości dodanej dla klienta/czytelnika. Dlatego uważajcie, weryfikujcie sprzedawców i na samym początku zawsze szukajcie tej „tajemnej wiedzy” w darmowych źródłach bo tych źródeł jest w tym momencie w internecie od cholery.

Podsumowanie i kilka słów

Absolutnie nie twierdzę, że każdy e-produkt i e-szkolenie jest marnej jakości. To nie był pierwszy raz kiedy w ten sposób dałem się nabrać. W przeszłości byłem jeszcze bardziej łatwowierny. Producenci super odchudzających środków (poruszałem ten temat troszkę szerzej tutaj) oraz treningów rzeźbiących mięśnie brzucha w 4 tygodnie idealnie grali na moich uczuciach i marzeniach. Może właśnie w życiu trzeba stracić pewną sumę pieniędzy, kilka razy się rozczarować i uronić kilka łez z powodu bezsilności i własnej głupoty, żeby dojść do podobnych wniosków. Bierne obserwowanie „ludzi sukcesu” to trochę jak ubieranie się w to, co noszą ulubieni sportowcy i celebryci. Ludzie robią to tylko po to, aby poczuć się jak ich ulubieńcy … ale nigdy się nimi nie staną, póki nie wykonają kolosalnej pracy, jaką Ci celebryci i sportowcy wykonują każdego dnia często od samego dzieciństwa … Trzymajcie się!

Previous post

Kłamstwo oraz metody na skuteczne kłamanie

Next post

Polskie imperium, czyli recenzja jedyna w swoim rodzaju

The Author

Filip

Filip

1 Comment

  1. Marzec 19, 2016 at 11:05 pm — Odpowiedz

    Niestety, przez internet zawsze kupujesz kota w worku. Widząc taką cenę też bym pewnie myślała, że musi tam być coś wartościowego.
    Tak jak piszesz (prawie) wszystko znajdziemy w internecie za darmo, trzeba tylko przysiąść i dobrze poszukać.
    Udanych poszukiwań tobie i wszystkim czytelnikom!

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.