„Wygrzebałem” dzisiaj z szafki ciekawą pozycję, która docelowo miała zmienić moje życie w temacie czytania. Co prawda rewolucji nie było aczkolwiek uznałem, że warto do niej wrócić i podzielić się z Wami kilkoma szczegółami bo to – bez wątpienia – interesująca sprawa. Mowa o książce Paula R. Scheele’a, Czytanie Fotograficzne. Jan Cisek – założyciel White Rose Feng Shui School, Międzynarodowy instruktor, wykładowca i konsultant feng shui i programowania neurolingwistycznego w swojej recenzji napisał m.in, że „Czytanie fotograficzne uczy rewolucyjnej metody wykorzystywania możliwości ludzkiego mózgu. Pomaga w lepszym opanowaniu języków obcych, doskonali sprawność wypowiadania się na piśmie i przede wszystkim zwiększa efektywność uczenia się”.

W czym rzecz?

Autor informuje, że książka zapozna Cię z technikami najefektywniejszego wykorzystania możliwości Twojego mózgu. Nauczysz się nie tylko czytać szybciej, ale dowiesz się, jak uczyć się kilkakrotnie wydajniej niż dotychczas. Będziesz czytać z prędkością ponad jednej strony na sekundę, z – co ważne – jakością zapamiętanego tekstu na poziomie minimum 70%.

Przeciętna szybkość czytania dorosłej osoby kształtuje się w przedziale 180 – 250 słów/minutę. Dostępne na rynku kursy szybkiego czytania gwarantują wzrost prędkości do 5000 słów/minutę w kilka tygodni co osobiście uważam za doskonały wynik. Czytanie fotograficzne z kolei to aż 25 000 słów/minutę co oznacza, że przeciętną książkę mógłbyś „sfotografować” w umyśle w czasie krótszym niż minuta. Brzmi kosmicznie aczkolwiek ta koncepcja nie jest niczym nowym. Powstała już kilka wieków temu, a co więcej istnieją dowody, że takie przetwarzanie informacji w umyśle było już wykorzystywane w różnych dziedzinach życia zarówno w sztuce wojennej, jak i w starodawnych obrzędach religijnych.

Istota czytania fotograficznego

Oczywiście nie będę zanudzał Cię tym wszystkim co jest w książce. Powstała w ten sposób lektura zanudziłaby Cię na śmierć całkowicie zaspokajając – rozbudzoną choć trochę mam nadzieję – ciekawość. Wiedz tylko, że „zintegrowana metoda czytania fotograficznego” składa się z pięciu etapów: przygotowania, wstępnego przeglądu, czytania fotograficznego, aktywacji i szybkiego czytania. Co ważne, wymienione etapy nie muszą występować w określonej kolejności. W praktyce oznaczają zbiór możliwości do wyboru, które można stosować zależnie od potrzeb. Sekret tej metody tkwi przede wszystkim w zmianie sposobu myślenia. Ażeby móc ją stosować i osiągać dzięki niej zamierzone cele, należy pozbyć się wewnętrznego nakazu zmuszającego do stosowania niewydajnych działań.

Kilka moich wniosków

Jak wspomniałem na początku głęboko wierzyłem, że dzięki tej książce osiągnę imponujące wyniki w czytaniu. Czytaniu, które lubię i które sprawia mi mnóstwo przyjemności. Było to już kilka lat temu i nie ukrywam, że wiele poznanych metod zapomniałem. Uważam, że czytanie fotograficzne ma kiepskie zastosowanie dla pozycji, którymi warto się „delektować” chłonąc słowo po słowie niekiedy robiąc sobie planowane przerwy aby wiedzę przetrawić i poukładać. Jest jednak doskonałe w przeglądaniu codziennych wiadomości na ekranie monitora i wychwytywanie tylko istotnych informacji. Podobnie rzecz ma się do notatek, wszelkiego rodzaju regulaminów itp. W życiu już tak jest, że nie ma rzeczy tylko białych, czy czarnych. Wszystko ma swoje plusy i minusy, a czytanie fotograficzne nie stanowi tutaj wyjątku. Pierwszym stwierdzeniem jakie zapewne pojawia się w głowie jest „To niemożliwe„. Założę się, że 98% osób już na nim poprzestanie i nie wykona minimum pracy aby cokolwiek zmienić. Ludzki umysł jest niesamowity, nieokiełznany i pełen możliwości. Tym stwierdzeniem zawsze należy się kierować zanim z ust padnie osąd, że coś jest nie do wykonania. Ja na pewno spróbuję raz jeszcze wierząc, że tym razem pójdzie mi lepiej.

Previous post

Twoje 11 sekund! Jak zrobić dobre pierwsze wrażenie?

Next post

Z cyklu "must have" #1

The Author

Filip

Filip

1 Comment

  1. Martyna
    Marzec 22, 2016 at 8:36 pm — Odpowiedz

    Moją pierwszą myślą rzeczywiście jest stwierdzenie: „to niemożliwe” ale przecież „impossible is nothing” więc może warto spróbować i się przekonać 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.